Louise Brown - pierwsze "dziecko z próbówki"

Przed 35 laty, 25 lipca 1978 r. o 23.47 w brytyjskim Oldham urodziła się Louise Joy Brown, nazywana pierwszym dzieckiem z probówki. Od tego czasu dzięki sztucznemu zapłodnieniu na całym świecie urodziło się 5 mln dzieci. Lesley i John Brown, rodzice Louise, od 9 lat bezskutecznie starali się o potomstwo. Jej matka nie mogła zajść w ciążę z powodu niedrożności jajowodów, która jest jedną z najczęstszych przyczyn niepłodności. W latach 70. XX w. Lesley konsultowała się z wieloma lekarzami, którzy jednak nie potrafili jej pomóc. Wreszcie ktoś jej polecił, żeby udali się do dr. Patricka Steptoe'a, chirurga ginekologa z Oldham. Lesley odwiedziła go w 1976 r. Dowiedziała się, że dr Robert Edwards prowadzi badania nad zupełnie nową metodą leczenia niepłodności. To dla niej jedyna szansa - ocenił Steptoe - ponieważ pozwala uzyskać ciążę u kobiet z niedrożnością jajowodów (do dziś jest to jedno z najczęstszych wskazań do zabiegów in vitro). Przez wiele lat próbowano udrażniać jajowody operacyjnie, ale metodę tę ostatecznie zarzucono jako mało skuteczną, narażająca kobiety na poważną ingerencję chirurgiczną.

Dr Robert Edward, z wykształcenia biolog i fizjolog, wpadł na pomysł zapłodnienia in vitro już pod koniec lat 50. XX w. Badania nad tą metodą rozpoczął na początku lat 60. minionego wieku, kiedy pracował na University of Glasgow. Potem przeniósł się do Cambridge, gdzie w 1968 r. opracował technikę zapłodnienia ludzkiej komórki jajowej w probówce. Dr Steptoe był wtedy jednym z pionierów laparoskopii - wziernikowania jamy brzusznej - w ginekologii (w 1967 wydał podręcznik na ten temat). Edward skupił się na doskonaleniu techniki zapładniania pobranych od kobiet oocytów i hodowania na pożywce uzyskanych w ten sposób ludzkich zarodków. Steptoe pracował nad mało inwazyjną laparoskopową metodą pobierania komórek jajowych.Brown była idealną kandydatką do nowej metody zapłodnienia pozaustrojowego. Nie była jednak pierwszą pacjentką, u której testowano tę metodę. Edward i Steptoe przeprowadzili już ponad 100 prób transferu zarodka do macicy wielu kobiet, ale wszystkie zakończyły się niepowodzeniem.

U jednej pacjentki doszło do zagnieżdżenia się zarodka, ale ciąża była pozamaciczna, trzeba było ją usunąć. Tego jednak obaj specjaliści nie powiedzieli Lesley Brown. Woleli uniknąć tłumaczenia jej szczegółów technicznych zabiegu. Dr Edwards doszedł do wniosku, że powodem niepowodzeń była stymulacja hormonalna jakiej poddawano kobiety, żeby uzyskać więcej jajeczek. Zaprzestał wtedy stosowania leków i postanowił, żeby pobierać tylko tyle jajeczek, ile zostało w danym cyklu wytworzonych w sposób naturalny. Dr Steptoe pobrał z jajowodów Lesley Brown tylko jedno jajeczko, a Edwards zapłodnił je w probówce plemnikiem jej męża. Kiedy powstał zarodek, odczekał jedynie niecałe trzy dni i postanowił, że 10 listopada 1977 r. zostanie on wszczepiony do macicy kobiety. Zwykle robił to po czterech, pięciu dniach, gdy embrion liczył 64 komórki, ale uznał, że tak będzie lepiej.

Ciąża rozwijała się bez żadnych komplikacji. Dopiero tuż przed terminem rozwiązania u Lesley Brown powstała toksemia wywołana krążeniem toksyn bakteryjnych we krwi. Jest to główna przyczyna zgonów okołoporodowych matek i noworodków, toteż dr Steptoe uznał, że nie ma co ryzykować i zdecydował się wykonać cesarskie cięcie (9 dni przed terminem porodu).

Cztery lata później Lesley Brown urodziła kolejną córkę - Natalie. Była ona 40. dzieckiem, które przyszło na świat dzięki zapłodnieniu in vitro. W 1998 r. Natalie zaszła w ciążę w sposób naturalny i w maju następnego roku urodziła córkę Casey. Była pierwszym "dzieckiem z probówki", które doczekało się potomstwa.